Głośniki, kolumny i podejście (nie)świadomej ludzkości …

Pierwszy dzień bloga i już poważny temat 😉

A chciałem wyrzucić z siebie kilka słów nt. podejścia wielu ludzi do tematu dźwięku, głośników itp. Wiem, że temat może dziwny, ale lubię od czasu do czasu poprzeglądać pewne forum z projektami DIY i nie tylko. Posiedzę, poczytam o akustyce co ciekawego ludzie mają do powiedzenia i często natrafiam na takie super extra konstrukcje na wypasionych głośnikach firmy MegaBass czy innej tego typu, o mocy 1000W/sztuka (jeden Bóg wie tylko jakiej, bo na pewno nie takiej z naszego świata). Po czym pisze, że tak to u niego w chacie napier****a, że meble pękają, szyby wypadają a szklanki w kuchni wybuchają. Niegdyś krew mnie zalewała i trafiało mnie coś jednocześnie jak czytałem takie bzdury, teraz coraz częściej staram się z tego śmiać. A co najgorsze pakują głośniki tego typu do wręcz klasycznych kolumn (dobry przykład? – Tonsil) sprzed paru ładnych lat, bo ‚te oryginalne to tylko 50watt miały, to je wymieniłem na te 500W i teraz gra w końcu jak trzeba, sie wie’. Myślę, Boże – widzisz i nie grzmisz! Przecież oni nie wiedzą co czynią! Ci ludzie nie mają bladego pojęcia o akustyce i bzdury wygadują na prawo i lewo. Jestem przekonany, że jakby im pokazać wykres impedancji od częstotliwości głośnika albo chociaż charakterystyki przenoszenia to nie wiedzieliby co to za kreski. Pozatym za jakość i głośność dźwięku odpowiedzialnych jest ciut więcej parametrów głośnika niż tylko moc (chociażby efektywność, czy częstotliwość rezonansowa). Ciekawe tylko, że te super ekstra głośniki  o mocy setek wat kosztują często mniej niż porządnie zrobiony głośnik dobrej firmy (Visaton, Tonsil, Vifa, Celestion, Beyma) o mocy kilkudziesięciu wat i średnicy membrany 2x mniejszej.

Sam akustykiem ani audiofilem nie jestem, ale podstawy przynajmniej znam i stale chłonę wiedzę w tym temacie. Jestem natomiast wyczulony ma nieodoskonałości dźwięku (przestery, braki w charakterystyce) – to chyba po ojcu, był basistą w zespole ;). Cały czas dążę do wyciśnięcia maximum ze swojego obecnego sprzętu – samodziełki na przetwornikach Tonsila GDN16/15 i GDWK9/40 (robione na wzór ZG-15C, tylko nieco większe obudowy, żeby z basem ‚zejść niżej’, oczywiście kosztem wytrzymałości mocowej, no ale coś za coś),  które mają już pod 30 lat i nie zamieniłbym ich na żadne chińskie pierdziawki z napisami o milionach watów i tym zaje*tym basssie. 15wat na kolumnę a pokój ~13mkw potrafią dobrze nagłośnić. Poprostu – jestem z nich zadowolony.

Uh, rozpisałem się niemiłosiernie, a miało być krótko :P, więc jak widać temat-rzeka.

Dozoba/usłyszenia :).

Advertisements

komentarze 2 to “Głośniki, kolumny i podejście (nie)świadomej ludzkości …”

  1. sztosz Says:

    Zajrzałem tu z ciekawości. Opis GG 😉 I dodałem do ulubionych, żeby pamiętać. Ten wpis może nie pokrywa się idealnie z moimi zapatrywaniami, ale czytam i nie wierzę, ktoś rozumie problem i wie że 500 watów jest wręcz niemożliwością w tym badziewiu z nalepką „500W!!!”. Sam mam dobry sprzęt (naprawdę dobry), wzmacniacz daję max. 60 watów na kanał, a jak odkręcę na 3/4 gwizdka to się boję ogłuchnąć 🙂

    Keep it up!

  2. mQ Says:

    Miło, że nie jestem sam w takim zdaniu 🙂

    PS. Dzięki za zajrzenie i dodanie do ulubionych 😉


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: