Boruta cz. 2

Niestety – zdjęć z wyjazdu póki co brak, ale na pewno będą , obiecuję!

Po przyjeździe ze zwiedzania skle… znaczy się starówki ;) przyszła pora na obiad i czas wolny. Nie trzeba było długo czekać na propozycję odnalezienia najbliższego monopolowego oraz morza :) . W tejże kolejności odkrywaliśmy teren. Z morzem jednak było znacznie dłużej. Przewodnik mówił o 1km (na oko jakieś 1024 metry :P ). Po ok. 30 minutach dreptania po wydmach zobaczyliśmy ten bezkres. Na lewo -  woda, na prawo – woda, na wprost – woda. Byliśmy na samym cyplu zachodniego brzegu lewego ujścia Wisły. Pikna sprawa! :) . Miro twardziel postanowił się popluskać i tak zrobił :) . Zamoczony po same … szyje dostał foto. Reszta zdecydowała się jedynie na płukanie nóg (a de facto było nas tam kilku). Kilka fotek na pamiątkę i w drogę po śmiesznie piszczącym piasku wydmowym.

Dotarliśmy na miejsce z ok. 10minutowym opóźnieniem, ale to pikuś w porównaniu z tym co zrobiła Druga Grupa Nadmorska – dobry 30 minutowy poślizg, ciemno się zrobiło, a wychy, jak to wychy, srały ogniem i pojechały nieco po spóźnialskich, ale ogólnie obyło się bez większych ekscesów…

PS. Noc i poranek w kolejnym poście już za niedługo …

Jedna odpowiedź do “Boruta cz. 2”

  1. sztosz Says:

    Jak to czytam, to mi się przypomina podstawówka. Choć tam z alkoholem było raczej spokojnie. A jak podstawówka, to i liceum, a tam z alkoholem… ech… to były czasy :D Miło sobie przypomnieć :)


Napisz odpowiedź